Nasza ciuchcia
Kolejka wąskotorowa, przemierzająca szlak biegnący na przełaj, przez pola buzujące złotem dojrzewających zbóż...
Przedzierająca się punktualnie przez deszcze i śniegi...
Równomierny stukot kół, lekkie kołysanie...płytki sen.
Ciuchcia toczyła się zwykle z niewielką prędkością, nie spieszno jej było... bo i dokąd ?
Tu, w Goncarzewach, na ziemi należącej do państwa, przez lat wiele była jedynym środkiem transportu i łączności ze światem. To nią ludzie jeździli do Nakła, to ona zawoziła dzieci do kościoła w Sicienku. W końcu nią transportowano z PGR-ów buraki cukrowe, ziemniaki , zboże itp.
Nasza ciuchcia, zdawałoby się nierozerwalnie wrośnięta w tutejsze krajobrazy, dziś już nie istnieje.
Tęskno mi do tych dni, w których moje zabawy na podwórku na moment zatrzymywał gwizd parowozu. Oczarowana patrzyłam, jak dostojnie toczy się niewielka rozmiarami, ale ogromna duszą ciuchcia. Tęskno mi do widoku zjeżdżającej kolejki...
Jestem jej cząstką, wciąż żyję, więc ...
No właśnie...
 |
Ciuchcia ( www.tog-billeder.dk) |