poniedziałek, 24 grudnia 2012

Opowiastaka o tym, jak kiedyś wyglądała Wigilia



   Śnieg zacinał coraz mocniej, nasze bałwany ulepione wczoraj, sterczały drżące po pas w zaspie. 
Przez zamarznięte, otulone giezełkami okna, z bijącymi serduszkami wyglądaliśmy sań na których tato - w gruby, barani kożuch i czapkę uszatkę odziany - przyprowadzi nam do domu pachnącego gościa. 



sobota, 22 grudnia 2012

Gdzieś na Wschodzie???


Wyjątkowe zdjęcie...
przypadkowe nieco...
a ciekawe...
Wygląda jak stary dagerotyp.
 

... zrobiłam je przez szybę pociągu stojącego w polu ...


piątek, 21 grudnia 2012

Jak zrobić bombki z kordonku...


       Okres przedświąteczny jest wyjątkowy, obfituje w momenty, które pozostają w nas na długo. 

Jednym z takich momentów jest samodzielne robienie ozdób choinkowych. Moje ozdoby są rożne. 
Czasem są to aniołki heklowane, innym razem bombki ze wstążek...

Tegoroczne Boże Narodzenie zdominowały bombki zrobione z kordonku...

W krótkim kursie obrazkowym pokarzę jak samodzielnie wykonać takie bombki.


Kurs obrazkowy

środa, 19 grudnia 2012

Spójrz na Świecie

Odkąd fotografuję i badam okolicę mojego zamieszkania nie przestaję się dziwić. Nieustannie odnajduję budynki i bramy przykuwające moją uwagę. 
Coś sprawia, że dostrzegam w tym co widzę... coś, co po głębszej analizie staje się bezcenne.

Spójrzcie ze mną na Świecie.

Dom przy ulicy Wojska Polskiego

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Co owady robią zimą???

Od dawna fotografuję owady.
Czas zimy, to dla mnie czas, gdy wszystkie znikają. Od pewnego czasu zastanawiać się zaczęłam, co też się z nimi dzieje pod śniegiem...
Spacerując kolejnego dnia na mrozie... 
:)

Biedronki śpiące w śniegu...

niedziela, 16 grudnia 2012

Terespol Pomorski/ zdjęcia nastrojowe


Moje spacery coraz częściej uzależniam od tego jaka pogoda jest za oknem, jakie jest niebo i słońce...
Chodząc po lesie, po polach... dokumentując stare nasypy kolejowe i inne dziwne miejsca... 

Robię  też inne zdjęcia.



sobota, 15 grudnia 2012

Nocna Bydgoszcz

     Dziś chciała bym pokazać kilka swoich fotografii zrobionych po ciemku. Proszę mi wierzyć, miejsca dobrze nam znane, po zmroku zmieniają radykalnie swoje oblicze i ... stają się
 ... tajemnicze?



piątek, 14 grudnia 2012

Bombkowanie

W ramach "Wigilijnego Biesiadowania" w Akademickiej Przestrzeni Kulturalnej WSG w Bydgoszczy odbyło się dziś "Bombkowanie". 
Nazwa intrygująca... 

Prowadzi ku prostej odpowiedzi.

Podczas warsztatów rękodzielniczych... etap krochmalenia bombek.

czwartek, 13 grudnia 2012

środa, 12 grudnia 2012

Wracając do źródeł


   Nowy rozkład jazdy pociągów niepodziewanie przyniósł mi poprawę warunków podróżowania. Z pociągu osobowego przenieść się mogłam na pośpieszny. Szczęśliwy więc dzień, gdy wstać mi nie było potrzeba o 3.30. Śpiąc dwie godziny dłużej, na miejsce przybyłam tylko godzinę później. A Poznań przywitał mnie skrami śnieżnej zadymki.  
  
I tak dzień cały wiatr zacinał, rzucając w twarz garście srebra.


Dworzec Główny w Poznaniu

czwartek, 6 grudnia 2012

Jak zrobić proste pudełeczko na prezent...

Mikołajki już...
Któż z nas nie oczekiwał choć by malutkiego drobiazgu znalezionego rankiem 6 grudnia...
...w bucie ( hi hi wspomnienie mojego dziecięctwa!), lub jak kto woli... przy poduszce?

Za chwilkę Boże Narodzenie...

W tym krótkim kursie obrazkowym pokarzę, jak zrobić niewielkie pudełeczko na prezent z tekturki ze środka rolki toaletowej i papieru ozdobnego.



piątek, 30 listopada 2012

Kasprowo - stacja wąskotorowa


Od kilku miesięcy zajmują mnie badania pozostałości po kolejce wąskotorowej na linii Michalin - Wojnowo. Pisząc o ciuchci obiecałam napisać kilka słów o stacji w Kasprowie.

Dziś dotrzymuję słowa.

Stację kolei wąskotorowej w Kasprowie znam, a raczej znałam bardzo dobrze. Jako dziecko latem często chadzałam z kolegami z podwórka wzdłuż torów  w poszukiwaniu poziomek i jeżyn. A przyznać muszę, że wzdłuż torów rosły najwspanialsze i najsłodsze owoce. Do dnia dzisiejszego nijak nie potrafię zrozumieć tego fenomenu. 
Wiedzieliśmy bardzo dobrze, kiedy lepiej nie wchodzić na tory, stać się nam więc nic nie mogło. Czasami tylko niespodziewanie w polu naszego widzenia pojawiała się jakaś zbłąkana drezyna, bądź kolejka ciągnąca wagony towarowe załadowane po brzegi towarem. 
Odległość dzieląca moje rodzinne Goncarzewy od stacji Kaspowo nie była zbyt wielka, toteż przy okazji zbierania owoców, docierając do stacji w Kasprowie znajdywaliśmy sobie powód do zabawy, skacząc i biegając po rozjazdach i torach kolejowych. 
To nie było zbyt mądre, bowiem czasem z takiej wycieczki ktoś z nas wracał ze skręconą kostką, czy potłuczonymi kolanami.
Do czego zmierzam... 
Poznałam tamte okolice bardzo dobrze, świetnie pamiętam tory, rozjazdy kierujące w różne strony oraz budynki stacyjne.
Dziś po tym wszystkim nie pozostało ni śladu...

Budynek stacji w Kasprowie(zeably.com)

sobota, 10 listopada 2012

Opowiastka o tym, jak kiedyś kiszono kapustę




       Gdy umilkł gwar na polach a ostatnie wozy z kapustą zjechały na podwórka, w powietrzu czuć się dawał zapach mrozu. Świeże i rześkie powietrze dziwnie orzeźwiało znużone powieki. Wokół rozciągała się cisza.
Tylko wicher szalał pośród nagusieńkich gałązek i złośliwie rozrzucał na wpół zwiędłe liście. Pamiętam te wieczory bardzo dobrze. Mróz przechodził, wtedy jeszcze nieśmiało pośród drżących resztek zieleni. Tylko wyglądać pierwszych płatków śniegu, obłędnie kołujących w oczach  nieba.


poniedziałek, 5 listopada 2012

Jak to dawniej z ciuchcią bywało...

Nasza ciuchcia
Kolejka wąskotorowa, przemierzająca szlak biegnący na przełaj, przez pola buzujące złotem dojrzewających zbóż...
Przedzierająca się punktualnie przez deszcze i śniegi... 

Równomierny stukot kół, lekkie kołysanie...płytki sen.
Ciuchcia toczyła się zwykle z niewielką prędkością, nie spieszno jej było... bo i dokąd ?
Tu, w Goncarzewach, na ziemi należącej do państwa, przez lat wiele była jedynym środkiem transportu i łączności ze światem. To nią ludzie jeździli do Nakła, to ona zawoziła dzieci do kościoła w Sicienku. W końcu nią transportowano z PGR-ów buraki cukrowe, ziemniaki , zboże  itp.

Nasza ciuchcia, zdawałoby się nierozerwalnie wrośnięta w tutejsze krajobrazy, dziś już nie istnieje.

Tęskno mi do tych dni, w których moje zabawy na podwórku na moment zatrzymywał gwizd parowozu. Oczarowana patrzyłam, jak  dostojnie toczy się niewielka rozmiarami, ale ogromna duszą ciuchcia. Tęskno mi do widoku zjeżdżającej  kolejki...

Jestem jej cząstką, wciąż żyję, więc ...
No właśnie...

Ciuchcia ( www.tog-billeder.dk)

piątek, 26 października 2012

Światełko pamięci dla profesor Bożeny Stelmachowskiej



     Tak dziwnie się dzieje na świecie, że ludzie którzy byli nam dalecy, niespodziewanie stają się bardzo bliscy. 
Tak stało się z postacią niezwykłą dla mnie, jaką jest śp. prof. Bożena Stelmachowska. 
Rok miniony szybko mi to udowodnił, bowiem pisałam w tym czasie swoją pracę dyplomową pt. 

"Kultura ludowa wybranych grup etnicznych Pomorza Gdańskiego
w świetle badań etnograficznych prof. Bożeny Stelmachowskiej
Architektura - wierzenia - strój".

Praca dotyka bezpośrednio tematyki zawartej w samym tytule, ale powstała w dużej mierze na podstawie materiałów ze spuścizny Pani profesor Stelmachowskiej, przechowywanej we zbiorach Archiwum Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu.


Prof. Bożena Stelmachowska ( Archiwum PAN w Poznaniu, sygnatura: P.III-23 t.205. Fotografie do życiorysu)

środa, 24 października 2012

Obóz jeniecki w Terespolu Pomorskim 1939


     Za chwilę dzień ważny, dzień pełen zadumy i wspomnień - Święto Zmarłych, sądzę więc, że na miejscu będzie tutaj wspomnieć o tych, o których losach nie wiele wiemy.



     Z początkiem września 1939 roku hitlerowcy utworzyli w Terespolu Pomorskim  obóz przejściowy dla jeńców polskich.
 

wtorek, 23 października 2012

Cuda jesieni / róże z liści



Dla mnie jesień, o ile jest złota i słoneczna, to jedna z najpiękniejszych pór roku.
Godzinami mogę chodzić po lesie, patrzeć jak wiatr strząsa z drzew liście, zbierać je i ...

Z resztą zobaczcie sami :)

Róże jesieni. Z listków zrobione.



sobota, 20 października 2012

Opowiastka o placu moich dziecięcych zabaw


Na placu trzech zabaw

Świat, w którym przebywałam w tych dniach szczęśliwych, bywał bardzo prosty. Obora była miejscem moich zabaw i pierwszych prób ciężkiej pracy. 
Rodzice z dużą troską patrzyli na wszystkie moje poczynania. Nie brakowało im cierpliwości.
Mając więc zaledwie kilka lat, patrzyłam na ten świat, jak na wielki plac zabaw. 


sobota, 13 października 2012

Arachnea. Niezwykłe pająki...


     Kilka dni temu udało mi się sfotografować nie byle jaki okaz. To pająk bardzo powszechny w Polsce, ale mało widoczny dla ludzkich oczu.
Mimo to go wypatrzyłam:)

SPÓJRZCIE W JEGO OCZY!
Całe osiem :)


Cofnik (Diaea dorsata)


poniedziałek, 8 października 2012

Jak motyle...



        W świecie motyli nie wszystko jest takie proste, jak nam się zdaje...W tej olbrzymiej, liczącej wiele milionów gatunków owadziej rodzinie obowiązują pewne zasady. 
Ciało motyli dzieli się na trzy części. Motyl nie posiada nosa, oddycha przez otwory umiejscowione po obu stronach ciała, a jego oczy są ogromne i zajmują dużą część głowy.  Do wąchania służą im specjalne czułki, odbierające wszelkie fale dźwiękowe. Z gęby wystaje długa ssawka za pomocą której wysysają nektar z kwiatu

Są gatunki motyli, które mają krótkie ssawki, wówczas za ich pomocą nakłuwają skórki owoców. Inne gatunki motyli, zwłaszcza nocne nie posiadają ssawek, co wiąże się z tym, że nie mogą jeść, żyją dzięki zapasom odłożonym w ciele w okresie gdy były larwą.



niedziela, 30 września 2012

W podróży z Panem Czorlińscim...


     Zaprosił mnie niedawno Pan Czoprlińsci na wspólne podróżowanie do Pucka i nawet nie chciał słuchać moich wykrętów. 
Z zaskoczeniem nieco, ale i z wielką radością przyjęłam więc jego zaproszenie. Sama podróż ma swój konkretny cel: 
Pan Czorlińsci zmierza do Pucka po... SECE.

Wieże kościoła w Krokowej.
Jo, jo... sece.
Kto z was wie?

piątek, 28 września 2012

Jesień na Pałukach, czyli w świecie kultury ludowej.


      W dniach 22 i 23 września w Żninie odbyły się coroczne uroczystości, na które przyjeżdżają twórcy ludowi z terenu całego województwa kujawsko-pomorskiego. 
Trzydziesta siódma Jesień  na Pałukach zgromadziła tutaj nas wszystkich.
I ja tam byłam. 
Jadąc do Żnina przejechałam przez trzy regiony etnograficzne. 
Wyjeżdżając z Kociewia, podróżowałam przez Kujawy, Krajnę aż na Pałuki. 


sobota, 22 września 2012

Opowiastka o tym, jak kiedyś wyglądało pranie...

 Wielkie pranie

   
     Przebudzona przez pierwsze promienie słońca niespokojnie rozejrzałam się po pokoju, łóżko obok, w którym spały moje dwie starsze siostry było puste. Przez grube story do pokoju wdzierał się dzień. Na poddaszu wróble dawały pierwszy tego dnia koncert. Przez dłuższą chwilę wsłuchiwałam się w jego tony. Znudzona jednak wygramoliłam się z białej pościeli i na bosaka, ciągnąc za sobą zbyt długą koszulę nocną, podeszłam do drzwi prowadzących do kuchni. Uchyliłam je…



środa, 19 września 2012

Arachnea / w świecie pająków...

    Pająki ... 

     Dla mnie jedne z najciekawszych stworzeń. Czym dłużej je fotografuję, tym bardziej nie mogę się nadziwić ich urodzie, sprytowi i technice. Poznaję je i ich zwyczaje, zaczynam domyślać się miejsc w których mogę je spotkać, rozpoznaję z daleka ich siedliska. Kiedyś się nimi brzydziłam, bardzo się ich bałam i wolałam omijać dużym kołem. Teraz na spacerze wręcz ich szukam...Jakże się to wszystko zmienia... Makro  zmieniło moje myślenie o owadach, pozwoliło wykształcić w sobie techniki obserwacji i podchodzenia do owada tak, by go nie spłoszyć. A aparat mam jaki mam i coraz częściej udaje mi się wycisnąć z niego więcej, niż potrafi... przynajmniej tak mi się wydaje.

Gdy jesień stoi u progu, pająki robią się nadzwyczaj aktywne. Pełno ich wszędzie. Zapracowane budują misterne sieci, niekiedy opasające dwa a nawet trzy pinie drzew... Siadają potem w jej centralnym punkcie i czekają. Nie jeden raz i nie dwa wpadłam w taką sieć, potem długo po powrocie do domu miałam dziwne wrażenie, że "coś" po mnie chodzi. Oczywiście nic nie chodziło...

Pająk krzyżak (Araneidae)




wtorek, 18 września 2012

Kaszubski strój ludowy... dla Amelki

       
    Dziś opowiem, jak w tym roku na Boże Ciało szyłam dla Amelki,  córeczki mojej dobrej znajomej, kaszubski strój ludowy. 
Wcześniej nie miałam przyjemności szycia i haftowania stroju kaszubskiego, do tej pory bowiem wszystkie moje stroje były wyłącznie z Kociewia.

Haft kaszubski, szkoła żukowska

niedziela, 16 września 2012

Opowiastka o tym jak to z ciuchcią bywało...

Cichcia

    Stała tuż przede mną, jej ogromny, czarny brzuch wydawał dźwięki podobne do tych, które zwykł wydawać kociołek stojący na naszej placie. Kłęby gęstej pary wciskały się do oczu i uszu.
Mocniej ścisnęłam rękę mamy, która spojrzała tylko na mnie i dobrotliwie się uśmiechnęła. Jej uśmiech sprawił, że poczułam się bezpieczniej.
Nagły gwizd rozdarł powietrze, ogłuszając wszystkich na peronie. Ludzie zaczęli wsiadać do wagonów, a że schodki były wysoko, mama mnie na nie podsadziła. Z całych sił ścisnęłam poręcz, obejrzałam się, mama była tuż obok.
Drzwi z trzaskiem zamknęły się, ciuchcia ruszyła. Wpierw powoli i cicho, potem coraz szybciej i głośniej.


Ciuchcia z mojego dzieciństwa ( www.tog-billeder.dk)

piątek, 14 września 2012

Stara stacja kolejowa w Terespolu Pomorskim


     Prowadząc badania nad lokalizacją i rekonstrukcją przebiegu dawnej, nieistniejącej od ponad stu lat linii kolejowej, prowadzącej z Terespola Pomorskiego do Świecia, odkryłam wiele ciekawostek dotyczących samej stacji kolejowej.

Sytuacja  historyczna w Terespolu jest ogólnie dziwna i frapująca.

Poszukując początków samej wsi, niewiele się można doszukać, zaledwie kilka niemieckich map, zaświadczających, że już w 1879 roku osada istniała.

A jakże by istnieć nie miała, skoro tory kładziono tu kilkadziesiąt lat wcześniej?


Jest wielce prawdopodobnym, że przyczyną jej powstania były właśnie tory, które kładziono tutaj około 1850 roku.

Szukając informacji w sieci Internet natrafiłam na dwie archiwalne, niezwykle interesujące pocztówki, przedstawiające dworzec kolejowy w Terespolu z początku XX wieku.

Pierwsza, nosi niemiecki opis, że jest to dworzec kolejowy w Terespolu lubelskim. Opis ten niewątpliwie jest mylny, ponieważ na rewersie owej pocztówki widnieje stempel pocztowy „Terespol, Prusy Zachodnie”, co moim zdaniem dowodzi, że nadawca tej niezwykłej pocztówki był z Pomorza. Z tego wysnułam prosty wniosek, że zdjęcia podpisywane jako Terespol w woj. lubelskim  bywają w rzeczywistości zdjęciami z Terespola Pomorskiego !

  Stara pocztówka znaleziona w sieci (http://www.akpool.de/ansichtskarten/)

wtorek, 11 września 2012

Śladami nieistniejących już torów kolejowych w Terespolu Pomorskim



    Wszelkie źródła podają, że  kolej żelazną  w okolicach Terespola Pomorskiego budowano wiosną 1850 roku. 
To tutaj podczas prac ziemnych, w czasie budowy mostu na Kozłowie znaleziono meteoryt żelazny, ważący 21,5 kg. 

Linię kolejową do Świecia, długą ponad 6 km oddano do użytku w dniu 1 września 1888 roku.

( za www.kolej.one.pl)

Most na Kozłowie


poniedziałek, 10 września 2012

Jesiennie nieco...

     Poezję odnalazłam w sobie z początkiem 2003 roku, dzięki Zygmuntowi Bukowskiemu - znanemu poecie z Pomorza. Od tej pory piszę wiersze, choć miewam odpływy weny.

Wydałam trzy tomiki wierszy, czwarty jest przygotowany do druku.

W 2006 roku Rada Naukowa Stowarzyszenia Twórców Ludowych w Lublinie uznała mnie za poetkę ludową. Od tego czasu mam skrzydła, które niosą mnie w przestwór szalony...

Po dzisiejszym spacerze po lesie lekko już jesiennym, wróciłam do wiersza sprzed roku.



piątek, 7 września 2012

Bliskie spotkania z... Ważką



      Od pewnego czasu podczas moich spacerów, zwłaszcza w miejscach, gdzie w pobliżu jest woda, spotykam przepiękne, zwinne i jak mi się zdaje radosne ważki.
Na początku nijak nie mogłam żadnej z nich schwytać w obiektyw, bo moja psinka namiętnie skakała pośród traw, skutecznie płosząc  potencjalne modelki...
Ale zarówno ja, jak i Coma nauczyłyśmy się chodzić tak cichutko i zwinnie, by w końcu podejść nie jedną przecudną ważkę.


Szablak zwyczajny Sympetrum vulgatum, samiczka

czwartek, 6 września 2012

Heklowane korale


      Jakiś czas temu opisywałam na blogu jak uszyć prosty woreczek na biżuterię. Dziś pokażę, jak zrobić na szydełku korale. 
Przepis jest bardzo prosty i jeśli tylko potrafisz trzymać w ręku szydełko, przerobić jedno oczko, półsłupek i słupek, zrobienie tych korali nie powinno sprawić ci najmniejszego problemu.




Zapraszam na kurs obrazkowy:

poniedziałek, 3 września 2012

Jak oprawić haftowany obraz


      Od wielu lat wyszywam. Moje hafty bywają różne, nigdy na kanwie. Często haftuję obrazy na płótnie, a zwłaszcza na aksamicie. 
Troszkę trwało zanim wypracowałam sobie niezawodny sposób oprawiania haftowanych obrazów, tak by nie uszkodzić materii.
Najprostszy sposób, to oczywiście naciągnięcie materii na drewnianą ramkę, tak, jak się dzieje w przypadku płótna na podobrazie do malowania. 
Jednak wówczas istnieje poważne ryzyko uszkodzenia obrazu lub w najlepszym wypadku nasz haft zmienić może swoje położenie, zniekształcając obraz.
Dlatego poszłam po rozum do głowy i wymyśliłam...

Do celu kursu rozebrałam jeden z moich obrazów, oprawionych już wcześniej, oprawię go ponownie na Waszych oczach...

Kurs obrazkowy:

Mam więc wyhaftowany obraz z Janem Pawłem II

Mam też do niego ramkę...

sobota, 1 września 2012

Jak uszyć prosty woreczek na biżuterię



       Kiedy hekluję korale lub robię inną biżuterię i mam ich kilka sztuk, wszystko zaczyna mi się plątać, dlatego obmyśliłam ciut, ciut podejrzałam tu i tam... proste w wykonaniu woreczki na biżuterię.





Kurs obrazkowy

 

piątek, 31 sierpnia 2012

Ja i makro

    
    Zanim lekarze zabronili mi biegania, co dnia przebiegałam minimum cztery kilometry. Teraz pozostało mi tylko z tego spacerowanie i weszło mi tak mocno w krew, że dzień bez spaceru, to stracony dzień.
Miejscem moich wycieczek najczęściej jest pobliski, rozległy las, bogaty w roślinność i zwierzęta. 
W moich wędrówkach wiernie towarzyszy mi mój ukochany czworonóg, suczka Coma, z nią czuję się bardzo bezpiecznie i... radośnie.




Ale Coma nie jest jedyną towarzyszką moich wędrówek, wiernie trwa przy mnie mój niepozorny Fuji'k. Zabieram go zawsze i wszędzie, bo nigdy nie wiem, kiedy może mi się przydać. 

czwartek, 30 sierpnia 2012

Cmentarz ewangelicki w Wycinkach


     Podczas pleneru w Wycinkach, poza wszystkimi atrakcjami plenerowymi i wyjazdami na badania starych chat, jeden z dni poświeciliśmy na odwiedziny cmentarza ewangelickiego położonego na skraju wioski, u rozdroża prowadzącego do Wymysłowa i Przewodnika.



środa, 29 sierpnia 2012

Ukończona sukienka dla Mateczki :)


         Właśnie skończyłam wyszywać opisywaną przeze mnie wcześniej na blogu sukienkę dla Mateczki.

Praca nad nią zajęła mi ponad miesiąc, a wszystko zaczęło się o projektu...

Projekt obrazu Matki Boskiej Królowej Polski

Stojąc pod drzwiami II



   Wczoraj wiatr mnie zawiał do Świecia, oczywiście mój aparat mi towarzyszył.

W wolnej, szalonej chwili zrobiłam zdjęcia starych drzwi i bram na Starym Rynku i ulicy Klasztornej. Jak się szybko okazało, ulica Klasztorna okazała się dla mnie "wyspą skarbów".
Chodzę tymi ulicami od wielu, wielu lat, bezmyślnie mijam sklepowe wystawy, załatwiam, co mam do załatwienia i ... wracam do domu...
Aż nie mozliwe, jak wiele tracę...

Brama na ulicy Klasztornej w Świeciu n./W.

Ilu z Was tak przebiega obok??
Obok zabytków, pomników, czy starych, starych , starych drzwi i bram...

wtorek, 28 sierpnia 2012

Świat moich opowiastek

 
     Miej więcej od roku 2009 odnajduję w  swojej pamięci dobre chwile z mojego dzieciństwa na Krajnie.

Czym dłużej o tym rozmyślam, tym jest ich więcej. Wpychają się do mnie jedna przez drugą i dają mi co więcej niż radość. To dobre myśli, cieplutkie myśli, które ogrzewają mnie w chłodach codzienności.

Na początku moje "dobre myśli" spisywałam poszukując spokoju, ukojenia, ucieczki od tego, co otacza mnie wokół.
Nikomu nie pozwoliłam ich czytać, nikt o nich nie wiedział. 
Przed rokiem pozwoliłam by zajrzał do nich ktoś kompetentny. 
Jakież było moje zdziwienie, gdy po pewnym czasie usłyszałam pod adresem moich opowiastek same dobre słowa... Zmotywowało mnie to do wytężonej pracy.

14 marca 2012 roku, podczas mojego wieczorku poetyckiego w Bibliotece Publicznej w Barcinie, zdecydowałam się przeczytać kilka z nich ..
To, jak zostały przyjęte, przeszło moje najśmielsze oczekiwania!


"Plac" moich dziecięcych zabaw...

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Dokumentacja starych chat w Gminie Osiek


   Podczas mojego pobytu na Plenerze Twórców Ludowych w Wycinkach, umożliwiono mi realizację jednego z wielu moich marzeń.

Gospodarze pleneru przychylili się do moich pasji, organizując długie wycieczki, nazwijmy je etnograficzne, podczas których zinwentaryzowałam i utrwaliłam na "kliszy" większość zachowanych, starych chat na terenie Gminy Osiek.


Stara chata pod strzechą z zabudowaniami gospodarczymi w Wycinkach


Nie udało się nam dotrzeć jedynie do Markocina i Bukowiny, pozostałe miejscowości zostały skrupulatnie zbadane.

niedziela, 26 sierpnia 2012

Po przejsciu trąby powietrznej w Wycinkach

       
      14 lipca 2012 roku przez wieś Wycinki przeszła trąba powietrzna, która wyrządziła tu ogromne szkody.
 
Pozrywała dachy z wielu domów i zabudowań gospodarczych, poniszczyła drzewa w lesie. Pasmo nieszczęść niestety na tym się nie kończy, trąba odebrała jedno ludzkie życie.
Gdy po raz pierwszy media nagłośniły tę tragedię, każdy z nas, zaproszonych na plener był myślami obecny z mieszkańcami poszkodowanej wioski i w głębi duszy hodował w sobie przekonanie, że plener się nie odbędzie.
Stało się inaczej.
Pomimo dużych spustoszeń, Wycinki przyjęły u siebie na III Plenerze Twórców Ludowych "Kociewskie Wycinki" ponad dwudziestu artystów z rożnych zakątków Pomorza i nie tylko.

Szkody w lesie

sobota, 25 sierpnia 2012

Plener Twórców Ludowych w Wycinkach

        
    Czas jakiś temu wróciłam do domu z Pleneru Twórców Ludowych  "Kociewskie Wycinki" w Wycinkach.

Pomyślałam sobie, że warto do tematu powrócić, gdyż jest wciąż aktualny, głównie ze względu na ogromne zniszczenia i ból, jakie pozostawiła po sobie trąba powietrzna, która przeszła tu 14 lipca 2012 r. 


Plener rozpoczął się 3 sierpnia, zakończył dziewięć dni później.
Choć w sercach mieszkańców i nas, przybyłych tu artystów wciąż tkwiły koszmarne obrazy, na każdym kroku napotykaliśmy życzliwych i otwartych ludzi.  

Przyjmowano nas tam niby swoich. Mieszkańcy i turyści zaciekawieni zaglądali do naszych pracowni, śledząc postępy w pracy.



piątek, 24 sierpnia 2012

Bazylika bydgoska


Innym , równie ciekawym elementem mojej wczorajszej podróży do Bydgoszczy była Bazylika.
Bywałam w tym miejscu kilkakrotnie, fotografowałam ją zimą, gdy silne mrozy i głębokie śniegi...


 Bywałam tam wiosną, gdy przyroda budziła się do życia pierwszymi oddechami zieleni...

Stojąc pod drzwiami...



      Wczoraj, zupełnie przypadkowo w polu moich zainteresowań badawczych znalazły się stare, zabytkowe drzwi kamienic w Centrum Bydgoszczy. Pojechałam tam w zupełnie innej sprawie, a międzyczasie wynikło, to, co wynikło. 
Nie powiem, słonko przypiekało, ale wiatr dobrodusznie dawał mi ochłodę. Przeszłam wiele kilometrów, sfotografowałam tylko te drzwi, które zdają mi się bardzo stare i być może kryją w sobie jakąś niezwykłą historię. 
Niestety, warunki fotografowania były średnie, ponieważ zwykle u samych progów domów stoją rzędami błyszczące auta... a słońce złośliwie, albo świeciło mi w oczy, albo w połowie oświetlało interesujące mnie obiekty badawcze. Nie jest wcale łatwo robić takie zdjęcia, ludzie patrzą na Ciebie bardzo podejrzliwie, czasem pytają w jakim to celu. W sumie, wcale im się nie dziwię.
Mimo to mój nazwijmy to spacer... przyniósł owoce...

Przepiękna, zabytkowa brama z 1886 roku, kamienica na ulicy Dworcowej


środa, 22 sierpnia 2012

Na szlaku moich badań...

       Wyobraźcie sobie, temperatura 29 stopni w cieniu, nie ma czym oddychać, ale przecież się umówiłam, muszę pojechać...
Pobudka o 3.20 nad ranem, spałam może ze cztery godziny.
Wstaję jednak i bez śniadania, wypijając jedynie kawę z mlekiem idę na pociąg.
Jest 21 sierpień 2012.

Kultura ludowa jest obiektem moich badań od wielu lat, na zdjęciu chałupa kociewska ze Skorzenna, Skansen Muzeum Etnograficznego w Toruniu
Na dworze jeszcze ciemno, rześkie powietrze szybko mnie rozbudza. Jest nieco chłodnawo, wyciągam z torby błękitną apaszkę, okrywam nią odsłonięte ramiona. Pociąg  z Gdańska do Bydgoszczy przyjeżdża o planie: 4.26. Czterdzieści pięć minut później jestem w Bydgoszczy, tu przesiadka na pociąg do Poznania. Czekam pół godziny, szczęśliwie w tej samej jednostce, którą przyjechałam do Bydgoszczy. 
O 5.38 ruszam dalej.


Zachowane chaty kociewskie w Jaszczerzu, Jaszczerku, Okarpcu i Osieku.